Jedziemy do Cieszyna. Pociąg toczy się tędy powoli, w dodatku mocno kręci - zamiast na zachód skręcamy najpierw na wschód, razem z linią do Kalwarii Zebrzydowskiej, odbijamy od niej, przejeżdżając nad główną linią do Katowic i zaraz za wiaduktem, jadąc już rzeczywiście na zachód, mamy przystanek. Zupełnie niepotrzebny, bo nikt tu nie wsiada.